butter

Owiane złą sławą – TŁUSZCZE (cz. 2)

Wraz z rozwojem nauki, tłuszcze stały się kontrowersyjnym tematem. Nowe badania całkowicie zmieniają opinie wielu dietetyków…

Tłuszcze – dobre czy złe?

Tym razem wywnioskujemy to na podstawie informacji o ich roli, „poczynaniach” w naszym organizmie, a także na podstawie norm jakie sugeruje np. Światowa Organizacja Zdrowia.

Jeśli chcesz dowiedzieć się o czym była mowa w części pierwszej kliknij TUTAJ

Jaką rolę pełnią tłuszcze w naszym organizmie? Chyba nie jestem w stanie wymienić wszystkich funkcji, ale postaram się przedstawić te najważniejsze.

Pewnym jest, że bez nich nie da się żyć! Tak jak składamy się z wody, tak w pewnym stopniu musimy składać się z tkanki tłuszczowej.

Wyróżnia się tu tłuszcz zasadniczy i zapasowy.

Ten wspomniany jako pierwszy tworzy otoczkę dla komórek naszego ciała, dla nerwów, jak i dla całych organów. Należy podkreślić, że kobiety ze względu na swoją budowę posiadają więcej tłuszczu zasadniczego. Dlatego też kobiety mają, a właściwie to powinny mieć więcej tkanki tłuszczowej niż mężczyźni, gdyż od tego zależy równowaga hormonalna i co za tym idzie – prawidłowość cyklu menstruacyjnego.

Tłuszcz zapasowy podzielić możemy na podskórny i wewnątrzbrzuszny. Dzięki niemu śmiało możemy przeżyć jakiś czas, gdy organizm doświadcza długotrwałego braku pożywienia. Otacza on też organy w jamie brzusznej.

Nie jest niestety tak, że im więcej tłuszczyku ma nasze ciałko tym lepiej.
Jak ze wszystkim tak i z tkanką tłuszczową – zarówno jej nadmiar jak i niedobór sprawiają, że nasze ciało nie pracuje tak jak powinno.

Lohman w 1992 roku uznał, że minimalną wartością pozwalającą utrzymać zdrowie jest posiadanie minimum 5% tkanki tłuszczowej u mężczyzn, a 12% wśród kobiet.

Kobiety mają więcej tkanki tłuszczowej niż mężczyźni, gdyż od tego zależy równowaga hormonalna.

Często zdarza się, że w połączeniu z innymi czynnikami, u kobiet z tkanką tłuszczową niższą niż 22% masy ciała, dochodzi do zaprzestania miesiączkowania.

Prócz tego, że tłuszcz pełni ważną rolę jako osłonki nerwów, czy narządów, jest prekursorem do tworzenia hormonów (gdy będzie go za mało, cały układ horomalny może polecieć na łeb, na szyję), to także jest nośnikiem witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (A, D, E, K).

Funkcjonowanie mózgu determinowane jest także przez gospodarkę lipidową. Dlatego przy chorobach neurodegeneracyjnych takich jak choroba Alzheimera czy Parkinsona warto zainteresować się podażą odpowiedniej ilości i jakości tłuszczu w diecie.

Często zdarza się, że w połączeniu z innymi czynnikami, u kobiet z tkanką tłuszczową niższą niż 22% masy ciała, dochodzi do zaprzestania miesiączkowania.

Cholesterol również potrzebny jest do prawidłowego działania układu nerwowego, ale też do syntezy hormonów steroidowych, witaminy D3 i kwasów żółciowych.

Tak jak pisałam wcześniej – bez tłuszczu nie ma życia!

Co się dzieje, gdy my te tłuszcze spożywamy? Jak radzi sobie z nimi nasz organizm? Jak się nim zajmuje? Gdzie je kieruje?

Trawienie tłuszczów zachodzi w żołądku pod wpływem enzymu – lipazy żołądkowej oraz w dwunastnicy za sprawą lipazy trzustkowej.

W odróżnieniu od białka i węglowodanów, tłuszcz nie trafia do krwi bezpośrednio z jelita.

Tak samo od pozostałych makroskładników wyróżnia go to, że nie przechodzi on przez wątrobę.

Zacytuję Wam tu tekst z książki Giulii Enders, gdyż idealnie (i z humorem) wyjaśnia sprawę 😉

„Tłuszcz nie rozpuszcza się przecież w wodzie, a zatem natychmiast zatkałby maleńkie naczynka krwionośne w kosmkach jelitowych, a większych żyłach pływałby jak olej po wodzie, w której gotujemy spaghetti. Dlatego też wchłanianie tłuszczu odbywa się w inny sposób, a mianowicie za pośrednictwem układu limfatycznego. Naczynia limfatyczne są dla krwionośnych tym, czym Robin dla Batmana”.

8393109212_6db5723f92_z

Wracając do norm i zaleceń, o których wspomniałam na samym początku pierwszego wpisu – Amerykanów od roku 1977 namawia się do zmniejszania spożycia tłuszczów w celu zmniejszenia zapadalności na choroby serca.

Nasz Instytut Żywności i Żywienia w normach znowelizowanych w 2012 roku, powołując się na WHO (Światową Organizację Zdrowia) przedstawia, że ilość spożywanych tłuszczów powinna wynosić minimum 15-20% a maksymalnie 30-35% energii z diety.

Te same normy informują nas również o tym, że w zasadzie to są one trudne do ustalenia, ponieważ organizm sam wytwarza pewne ilości tłuszczu z dostarczanych (uwaga!) WĘGLOWODANÓW… Co więcej, potrzeba dostarczyć minimalnie 10% energii z tłuszczów, aby synteza z węglowodanów została powoli hamowana.

Ciekawe? A może przerażające?

Cukier to jedyna taka substancja, która może być śmiało w naszym organizmie zamieniana w tłuszcz. Powinno dawać to do myślenia.

W „Normach żywienia dla populacji polskiej” wspomniano więc o tym, ale jakoś nikt tego tak nie rozgłasza, nikt nie mówi na głos, że to właśnie od nadmiaru węglowodanów możemy mieć problemy z nadwagą i otyłością, a co za tym idzie także z chorobami sercowo-naczyniowymi i innymi. I dalej zaleca się spożywać węglowodany w granicy 50-75% całodziennego zapotrzebowania energetycznego. Moim zdaniem to bardzo dużo.

Cukier to jedyna taka substancja, która może być śmiało w naszym organizmie zamieniana w tłuszcz.

Dobrze znamy powiedzenie ,,co za dużo to niezdrowo” i będzie to się tyczyć wszystkich makroskładników i ogólnej kaloryczności spożywanych posiłków.

Normy określone są na ok. 50% dla niemowlaków – tyle naturalnie dostają z mlekiem matki lub w sztucznych mieszankach. Dla większych dzieci – 25% ze względu na ryzyko dostarczenia zbyt małej ilości witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (bo w czym miałyby się rozpuszczać?). Spoglądając na te normy chyba od razu widać, że coś tu jest nie tak.


Źródła:

"Prozdrowotne właściwości tłuszczu mlekowego", Grażyna Cichosz, Katedra Mleczarstwa i Zarządzania Jakością Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie

Normy żywienia dla populacji polskiej – nowelizacja”, Mirosław Jarosz, Instytut Żywności i Żywienia 2012

Historia wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała”, Giulia Enders

"Żywienie w sporcie. Kompletny przewodnik.", Anite Bean, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Warszawa 2006

"Żywienie w sporcie", Irena Celejowa, Wydawnistwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2008

"Chemia żywności", Zdzisław Sikorski, Wydawnictwo Naukowo-Techniczne, Warszawa 2000

Zdjęcie: enigmabadger via Foter.com / CC BY-NC-ND

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *